5:48  do Rzezawy

5:48  do Rzezawy

Pamiętam, że o godzinie 5:48 odjeżdżał z Tarnowa do Krakowa, osobowy który mniej więcej w połowie drogi zatrzymywał się w Rzezawie. Wtedy otwierałem oko i mówiłem sam do siebie, że można się jeszcze zdrzemnąć. W Krakowie chodziłem do ogólniaka, więc przez Rzezawę jeździłem codziennie i to dwa razy. Ponad pół wieku później, w minioną sobotę mieliśmy przyjemność zagrać w Rzezawie z okazji corocznego święta miasta i regionu. Nasz koncert dał mi szansę zobaczyć coś więcej niż dworzec kolejowy z okna wagonu  lata temu. Byłem zachwycony. W sobotnią noc, po koncercie, gdy wszyscy kłanialiśmy się publiczności,  wróciły do mnie obrazki z tamtych lat. Patrząc ze sceny na tłum ludzi po raz kolejny uświadomiłem sobie jak dobrze dla Nich grać…