W samo popołudnie

W samo popołudnie

Sobotnie granie w mazurskim Jedwabnie zaczęliśmy w pełnym słońcu i w słonecznej scenografii skończyliśmy. Tu można by zacząć wymieniać całą listę narzekań skierowanych do „pomysłodawcy”. Można by, tylko po co? Narzekactwo nie jest kreatywne. Przecież my wchodząc na scenę mamy ze sobą niezwykłą broń. Nasze piosenki. W sobotnie popołudnie przekonaliśmy się po raz kolejny, że „Dmuchawce…”, „Jolka…”, „Za ostatni grosz”, czy „Tango…” śpiewane przez Irenkę, Jacka i Roberta są tak samo piękne w pełnym słońcu co w aureoli estradowych świateł. Plusem „pełnosłonecznego” wizerunku było to, że my ze sceny mogliśmy choć raz dokładnie zobaczyć wszystkich, którzy naszej muzyki chcieli posłuchać. To było miłe. Drodzy Jedwabianie! Dziękujemy Wam za obecność, entuzjazm i luz.

Pozdrawiamy,

BS