Warszawskie Dni Seniora

Warszawskie Dni Seniora

Granie na plenerowej scenie żywej muzyki rzadko zaczyna się o godz. 13:00. Nie oznacza to jednak że należy narzekać i upatrywać w tym fakcie czegoś złego. Warszawskie Dni Seniora zgromadziły w samym sercu stolicy imponującą rzeszę fanów. Naszych rówieśników. Ludzi, którzy świetnie pamiętają nasz debiut, pamiętają pierwszą płytę, drugą, trzecią, którzy przeżywali z nami wszystkie zmiany, tąpnięcia i sukcesy. Ta publiczność znała każde słowo każdej piosenki i uczestnicząc w koncercie nawet przez chwilę nie przejmowała się tym ile wszyscy mamy lat. Zrobiło się magicznie, nostalgicznie i rodzinnie. Mieliśmy grać godzinę. Graliśmy podobno trochę dłużej. Niezwykłość tego słonecznego dnia miała jeszcze jeden wątek. Ze sceny z publicznością Budki Suflera pożegnał się Jacek Kawalec, a przywitał się z nią Krzysiek Wałecki. Pomimo to fenomenem i objawieniem sobotniego popołudnia byli Warszawscy Seniorzy, którym nisko się kłaniamy. Bądźcie zdrowi i radośni…

BS