Bo go nie lubię…

Bo go nie lubię…

Pomoc niesiona bliźniemu jest czymś dobrym i szlachetnym. Akcje pomocowe też takie być powinny  i w wielu przypadkach są. Czasem jednak zapominamy o oddzieleniu emocji i utożsamiamy naszą niechęć do osoby będącej twarzą akcji z faktyczną misją pomagania i zamiast nakarmić, napoić, czy pomóc w chorobie mówimy „nie lubię go” i koniec sprawy. Bywa też, że w szlachetnych działaniach nie zauważamy cienkiej granicy pomiędzy dobrym sercem a dobrą promocją. No cóż tak bywa… Jednak w niedzielę w podwarszawskiej Kobyłce żaden z wykonawców nie pojawił się na scenie z powodu umocnienia własnej kariery i wszyscy wspólnie wypracowaliśmy środki na uzdrowienie małych brzuszków. Te środki pewnie nie były wielkie, ale były i były szczere.

Wszystkim maluchom we wszystkie dni tygodnia życzymy zdrowych brzuszków i całej reszty też.

Budka Suflera