Marcus

Marcus

Gdzieś na początku dwudziestego pierwszego stulecia w The Village Studio, w Los Angeles odbyła się sesja nagraniowa zespołu Budka Suflera z udziałem wspaniałych gwiazd światowej muzyki. Jedną z nich był Marcus Miller, gwiazda gitary basowej, producent i aranżer, jedyny człowiek któremu Miles Davis pozwalał ingerować w swój nagrany materiał…

W miniony piątek ten sam Marcus Miller wyszedł na scenę warszawskiego amfiteatru w otoczeniu wirtuozów światowego jazzu. Koncert był wspaniały, jak na prawdziwych mistrzów przystało. Z życzliwą pomocą moich przyjaciół po koncercie, na zapleczu sceny udało mi się zamienić parę słów z Artystą, który kiedyś był ozdobą naszej sesji nagraniowej. Pomimo upływu lat Marcus pamiętał nagranie z polskim zespołem i z nutą nostalgii uśmiechał się do tamtych czasów. Byłem ponownie oczarowany otwartością tego Artysty na świat i ludzi.

Wracając do domu uświadomiłem sobie, że sam za kilkanaście godzin wejdę na scenę, a obok mnie znajdą się utalentowani muzycy. I tylko to, co popłynie ze ceny spowoduje, czy ktoś będzie o nas pamiętał, czy nie.

Pozdrawiam Was serdecznie i przepraszam za kilka zdań moich nieco osobistych refleksji.

t.

Foto: JPCh