O damach, Krzysztofie i pleszewskim wężu

O damach, Krzysztofie i pleszewskim wężu

8 marca, w dniu najpiękniejszych na świecie istot, graliśmy na hali sportowo-widowiskowej w Pleszewie. Zwykle takie wielofunkcyjne obiekty mają niedobrą akustykę. Na szczęście, oprócz tego czynnika, na dobry koncert składają się jeszcze: przebojowy repertuar, jakość i szczerość wykonania, kontak z publicznością i tym podobne… Tego wszystkiego w dniu wczorajszym nie brakowało. Gościem specjalnym naszego występu był Krzysztof Wałecki (znany z zespołu Oddział Zamknięty), który kapitalnie zaśpiewał wielkie, pomnikowe songi, wykonywane wcześniej przez swojego imiennika. Irena, oprócz hiciorów takich jak „Luz blues” lub „Dmuchawce” zaśpiewała współczesne, własne „Obłoki”. Młodość i talent. Robert, jak zawsze był świetnym interpretatorem pop-poetyckiej części koncertu. Śpiewana przez niego „Nowa wieża Babel” była jak zwykle przyjmowana owacyjnie. Jednak prawdziwą rewelacją wieczoru stanowiło coś innego. Mający świetny kontakt z publicznością wokalista zszedł ze sceny na widownię i bez trudu wspólnie z nią utworzył taneczny korowód, o niespotykanej długości. Takiego „węża” jeszcze nie widzieliśmy, pomimo tego, że każdy z nas chociaż raz w życiu był w ZOO.

Dzień Kobiet ma wielką moc. Trwają pierwsze przymiarki do przyszłorocznej edycji. Dziękujemy i pozdrawiamy.

Budka Suflera