Prawo pamięci

Prawo pamięci

Pamięć. Cząsteczki istnień w większości ludzkich, niezwykle ważnych dla nas zdarzeń, stanowiących osobisty i najdroższy skarb zapisany gdzieś głęboko w nas. Pamięć nie zważa na wiek i stan posiadania, jest głucha na tytuły, służy i mądrym i tym mniej bystrym, żyje swoim własnym życiem i nikomu obcemu nie wolno po nią sięgnąć. Jej bezpieczeństwa i prawdy chroni najbardziej bezwzględny strażnik, nasze sumienie. Pierwszy listopada uwalnia ją na cały dzień.

Tego dnia wieczorem obejrzałem w TV Polsat retransmisję koncertu upamiętniającego nieżyjącego Romka Lipko – kompozytora, muzyka, jednego z nas. W tym przypadku jestem najbardziej subiektywnym człowiekiem na planecie, więc o graniu i śpiewaniu nie napiszę nic. Powiem tylko, że takie koncerty są wyjątkowe. Nie zdarzają się codziennie, a ich celebracja wymaga starań, delikatności, doświadczenia i kultury. Kiedy koncertem oddajemy komuś hołd, to nie możemy do tego używać schematów z festiwali, biletowanych produkcyjniaków, czy festynów. Pamięć o wspaniałym człowieku na szczęście jest tak silna, że nie potrzebuje neonów, kolorowych rusztowań i wielkiej sceny. Tu nie ma miejsca na interesy agencji, promocje i pozycjonowanie występujących artystów, szantaż, zastraszanie, ciąganie po sądach czy blokowanie. Tak się jednak dzieje w szołbiznesie. Pamięć, godność i szacunek to jest co innego. To człowieczeństwo, kultura i dobry obyczaj. Sobotniego wieczoru ludzie, którzy z Romkiem trwali i walczyli o niego do samego końca, nie byli obecni ani na scenie ani na widowni. Nie dlatego, że nie chcieli… Najbliższa rodzina – żona Dorota, syn Remigiusz, muzycy z Budki Suflera byli w swoich domach. Po raz drugi smutni i oszukani. Ale to nic. Za kilka dni jedziemy na kolejne koncerty, gdzie będziemy grać muzykę Romka Lipko. O to mnie i Mietka Jureckiego nasz przyjaciel prosił. Jak mawiał, tylko te piosenki po nim zostaną. Dałem mu słowo. Spoczywaj w pokoju Romciu…