09 wrz Puławy
Niedziela minęła pod znakiem koncertu w Puławach. Po porannej, dźwiękowej próbie pracownik ochrony zapytał mnie, kiedy ostatni raz graliśmy w tym mieście. No i z tym miałem kłopot. Z uśmiechem odparłem, że chyba nie pamiętam. Nie pamiętam też, kiedy ostatni raz koncertowaliśmy w wielu innych miastach. Natomiast bez trudu odtwarzam w pamięci obraz tego, kto ze mną na tę budkową scenę wychodził. Kto śpiewał, kto grał, dla kogo ten koncert był wspaniały, a dla kogo z nas był do zapomnienia.
Wdrapując się po schodkach na scenę czasem widzę niezwykły korowód: Bąbel, Krzysiek, Iza, Ulka, Lipo, Janek, Zióła… Gdy siadam za bębnami obraz znika i z radością patrzę na współczesność, na Miecia, Irenkę, Jacka, Roberta, Darka, Piotrusia i Iwanka, który wcale nie jest mały… Gramy. W Puławach po raz kolejny doświadczyliśmy starej prawdy, że wszystko co dobre, szczere, prawdziwe i warte zapamiętania dzieje się na scenie…
Do zobaczenia, do następnego razu.
t.z.

































