Świetlówki, żarówki, bezpieczniki

Świetlówki, żarówki, bezpieczniki

 

Sądzę, że hotel Gołębiewski w Mikołajkach jest w stanie pomieścić większą ilość osób, niż wynosi populacja wioski, w której mieszkam. Zresztą Mietek Jurecki mieszka w niej również. Z pokoju hotelowego na salę koncertową trzeba było zrobić niezły spacer. Po raz pierwszy byliśmy tutaj w ubiegłym stuleciu, gdzieś tak w latach dziewięćdziesiątych. Tak mi się zdaje… Nic się nie zestarzało; komfort, czystość, elegancja.

Graliśmy dla warszawskiej firmy zajmującej się elektroniką. Formuła uroczystości branżowców przypominała trochę, znane z filmów amerykańskie bankiety zasiadane. Wcisnąć się z żywą muzyką między duże okrągłe stoły nie jest rzeczą łatwą. Na start „Nie wierz nigdy kobiecie” dało nam bardzo optymistyczny sygnał, a zagrany po nim  „Za ostatni grosz” unormował kwestię jakości zabawy i przez dwie godziny pozwolił nam cieszyć się graniem, a publiczność porzuciwszy okrągłe stoły zajęła się śpiewem i tańcem. Ponadto, mieliśmy okazję po raz pierwszy zagrać na żywo premierowe „Obłoki”, które zostały przyjęte bardzo życzliwie. Po koncercie miło było porozmawiać z elektroniczną branżą, która sama o sobie mówiła „Świetlówki, żarówki, bezpieczniki”.

Dziękujemy Wam za zaproszenie i życzymy dużo energii.