01 wrz Warszawa da się lubić…
Jak śpiewał Adolf Dymsza „Warszawa da się lubić”, ten sympatyczny walczyk to jedna z wielu piosenek o magicznym i niezwykłym, bohaterskim mieście. Do każdego z nas Warszawa inaczej się uśmiecha, dla każdego Wisła w tym miejscu lśni innym blaskiem. Ostatni raz zagraliśmy duży warszawski koncert parę lat remu w hali Torwar. Razem z nami był jeszcze Romek Lipko. Było wspaniale i jak się potem okazało historycznie.
W minioną sobotę wyszliśmy na scenę zbudowaną na pięknych terenach zielonych położonych przy parku z fontannami. Trzecia edycja Festiwalu Kultury Mazowsza okazała się imprezą radosną i na wskroś warszawską. Sprzyjająca pogoda uczyniła z niej prawdziwy finał odchodzącego powoli lata. Jest taki bezcenny dla muzyków moment, kiedy wybrzmiewa ostatni grany w koncercie utwór, a księżyc rozświetla tłumy publiczności, która całością swojej wspólnoty pragnie tylko by jeszcze brzmiała muzyka. Takiego momentu nie da się kupić za żadne skarby. Tak było w ostatnią sobotę. Takie chwile pamięta się zawsze. Nieważne skąd pochodzimy, Warszawa da się lubić i dobrze dla Niej grać.




































